Za oknem wciąż zima, choć na horyzoncie widać marzec, a w marcu, czuć już powoli energetyczne, wiosenne podmuchy…

Zanim jednak zrzucimy zimowe czapki i oddamy się wiosennym porządkom, przed nami jeszcze luty i jego miłosno – walentynkowe panowanie. Walentynki to taki trochę cukierkowy czas, w którym próbujemy nadrobić zaganianą codzienność i obdarować naszego ukochanego / ukochaną atmosferą wyjątkowości i wielkiego uczucia.

 

Tak naprawdę jednak relacja tworzy się i rozwija nie tylko w chwilach uniesień i motyli w brzuchu, ale przed wszystkim w codziennych porankach, podobnych do siebie popołudniach i niedospanych nocach. Każdy dzień, czy to zapracowany wtorek, czy też rozleniwiona niedziela,  jest dobry by mówić partnerowi o tym, że go kochamy, że jest dla nas ważny, jedyny, wyjątkowy.

 

Potraktujmy Walentynki, jako początek czasu, w którym  dbamy o relację, czasu, w którym jest miejsce na czarujące wieczory przy świecach, ale tez na rozmowę, akceptację, przyglądanie się temu, co dla nas najważniejsze w związku z uwagą i troską.

 

To, co najważniejsze, często zostawiamy na później, mając poczucie, że ludzie, na których nam zależy mogą poczekać, że zawsze będzie czas na wspólny odpoczynek, na rozmowę, na powiedzenie, czegoś, co wydaje nam się oczywiste. Zostawiamy na później relację, bo nie ma etykiety z napisem – do zrobienia na wczoraj – aż w końcu okazuje się, że związek pozostawiony sam sobie, przeterminowuje się, a my z trudem rozpoznajemy naszego partnera, który już nie jest takim, jakim go zapamiętaliśmy.

 

Niech więc luty, razem ze swoją różową wersją miłości inspiruje Was do znalezienia w swoim kalendarzu miejsca na drugiego człowieka, na ludzi, dla Was najważniejszych.

Bo naprawdę Warto