Naszą energię życiową możemy uruchamiać na różne sposoby. Po pierwsze motywujemy siebie samych odwołując się do zobowiązań i powinności, mówiąc sobie: „muszę iść do pracy i zarabiać pieniądze”, „powinnam więcej czytać po angielsku i mieć kontakt z językiem”, „muszę wreszcie posprzątać mieszkanie” itd. Uruchamianie siebie poprzez obowiązki, to korzystanie z uwewnętrznionego głosu rodzica (koncepcja Analizy Transakcyjnej Erica Berne’a), który mówi nam, co powinniśmy robić, a czego nie. Rzadko kiedy realizując polecenia głosu „obowiązków” mamy – poza  korzyścią płynącą z wykonania tego, co nam nakazuje – przyjemność z działań. Częściej towarzyszy temu ciężar i zmęczenie, poczucie ze życie upływa nam na trudnych zadaniach, brakuje w nim fantazji.

Możemy też próbować uruchamiać energię życiową poprzez odwoływanie się do swoich potrzeb i pragnień, do głosu wewnętrznego dziecka, które mówi: „chcę…”, „pragnę ….” To głos, który uaktywnia w nas dawno stłumione marzenia, dodaje skrzydeł, choć bywa nietrwały, niewystarczający, żeby marzenie stało się celem.

 

Głos rodzica i dziecka są w częstym konflikcie – kto z nas słysząc rano dźwięk budzika, nie prowadzi ze sobą wewnętrznego dialogu? „Muszę iść do pracy” (rodzic) – „chcę dzisiaj zostać w łóżku i poleniuchować” (dziecko) –   te wewnętrzne przepychanki różnie się kończą – czasami wygrywa dziecko – realizując swoje zachcianki i pragnienia, czując się jednak nierzadko winne tego, że „nie posłuchało” rodzica.   Często to właśnie jego głos dominuje podszepty dziecka i każe nam realizować to co musimy, do czego się zobowiązaliśmy. Zadanie są więc wykonane, ale w nas może pojawić się poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, że tak wiele nas omija, a życie jest ciężkim obowiązkiem do spełnienia.

 

Wewnętrzne spory i konflikty zatrzymują nas w miejscu i nie niosą rozwiązania, które byłoby satysfakcjonujące. Wyjściem z tej sytuacji jest próba uruchomienia w sobie trzeciego głosu – dorosłego – i mobilizowanie się do działań w oparciu o energię decyzji. Zamiast wybierać pomiędzy chcę – muszę, mogę świadomie zdecydować co dziś zrobię. Nie oddaję swojego losu w ręce „niesprawiedliwego rodzica” czy „nieokiełznanego dziecka” w sobie, ale korzystam z wolności do wyboru i sama decyduję, jaki działania podejmę. Moc sprawstwa i samodzielności daje energię do życia, pozwala zamieniać obowiązki i marzenie w cele. Tak naprawdę niewiele jest rzeczy na świecie, które naprawdę musimy robić – może poza oddychaniem i ostatecznym odejściem z naszej planety. Reszta jest kwestią naszych decyzji i wzięcia odpowiedzialności za ich konsekwencje.

Czasami wydaje się, że to może bez znaczenia czy powiem sobie: ”muszę”, „chcę”, czy „decyduję” – że to tylko językowy zabieg, niuans bez wpływu na naszą motywację. Proponuję sprawdzić, jak ta drobna zmiana, może wpłynąć na świadomość i na energię, potrzebną do działań.

 

Spróbuj wypisać jak najwięcej zdań zaczynających się od słowa „muszę, powinnam / powinienem…”

Teraz wypisz zdania zaczynające się od „chcę / pragnę…”

Które zdania pisało ci się łatwiej, szybciej, przyjemniej? (ten głos być może jest w tobie bardziej wyraźny). Przeczytaj wszystkie zdania na głos i sprawdź, co się z tobą dzieje, co czujesz, kiedy je czytasz?

Zamień teraz wszystkie zdania zaczynające się od chcę / muszę na zdania, które zaczniesz czasownikiem „decyduję / wybieram…”. Przeczytaj na głos zmienione zdania. Co dzieje się z Tobą teraz? Co czujesz?

 

Zachęcam do eksperymentowania :)

 

Pracę z wewnętrznymi głosami i uruchamianiem energii do działania możecie rozwijać na treningach asertywności, a także na warsztatach opartych o koncepcję Analizy Transakcyjnej Erica Berne’a