Trening interpersonalny to z mojej osobistej perspektywy znaczące rozwojowe doświadczenie osobiste, które chętnie lokuję gdzieś pomiędzy sytuacją edukacyjną a sytuacją terapeutyczną. Jeśli zatem ktoś nie ma wprawdzie jeszcze decyzji (albo nie ma potrzeby) na podjęcie terapii, ale chce naprawdę wejść w kontakt ze sobą, odważniej zajrzeć w siebie i dowiedzieć się głębszej prawdy o sobie i o innych ludziach (a nie tylko uczyć się o tym, jacy ludzie bywają), to trening interpersonalny jest dla niego. Spotkanie osób na treningu interpersonalnym daje szanse na zrealizowanie takich pragnień, bo tworzy czas i przestrzeń do takich poszukiwań. Także – bo jest oparte na szczerości. Na ujawnianiu siebie, wtedy, gdy chcę i w sposób, jaki chcę, ale zawsze zgodnie z tym, czego teraz jestem prawdziwie świadoma. Zaś sytuacja treningowa: bycie Tu i Teraz, mówienie o sobie i słuchanie, gdy inni o sobie mówią, badanie i ujawnianie tego, co między nimi, także klimat, jaki się wytwarza w grupie między jej uczestnikami – pozwala poczuć i usłyszeć siebie i innych. To naprawdę niepowtarzalna okazja.

Z pewnością nie jest to doświadczenie łatwe. Szczególnie może nie być łatwe dla tych, którzy nie mają wprawy w badaniu swoich uczuć, albo boją się uczuć w ogóle, lub unikają odczuwania niektórych z nich; dla tych, którzy w przeszłości doznali urazów w kontaktach z najbliższymi i teraz boją się bliskości; dla tych, którzy w codziennym życiu pragną wprawdzie kontaktów prawdziwie bliskich i szczerych, a jakoś nie udaje im się takich budować. Wszystko to, dobrze wiem, może budzić lęk.

Wzmocnieniem dla tych lękających się być może będzie informacja, że na treningu interpersonalnym najpewniej spotkają do siebie podobnych – tych niepewnych siebie, poszukujących, pragnących zmiany, tęskniących za bliskością, za szczerymi i nie powierzchownymi relacjami, przeżywających trudności w rozmaitych sytuacjach społecznych. I właśnie ta wspólnota uczuć, pragnień i celów uczestników połączona z dbałością trenera, by trening przebiegał w jak najbardziej bezpiecznych warunkach, staje się najlepszą gwarancją, że kończąc trening uczestnicy mogą mieć poczucie przebycia osobiście ważnej dla nich drogi, a jednocześnie poczucie silnej wspólnoty, poczucie bycia zrozumianym i rozumienia innych, poczucie bliskości z innymi, radości z kontaktu i swego rodzaju oczyszczenia i odnowy. Oczywiście każdy będzie to odczuwał po swojemu, będzie doświadczał zmiany o różnym zabarwieniu i natężeniu, ale – jest dla mnie prawie pewne – każdy ten proces poczuje w sobie. Jest dla mnie prawie pewne, bo w ciągu kilkunastu lat uczestniczenia w treningach po obu stronach – jako członek grupy i jako jej trener – spotkałam być może tylko kilka pojedynczych osób, które by kończyły trening z uczuciem zawodu. Nie chcę nikomu dawać gwarancji, że dozna czegoś nadzwyczajnego, że dozna jakiegoś globalnego olśnienia. Jest jednak we mnie pamięć uczestniczenia w wielu naprawdę poruszających procesach osobistego rozwoju i poczucie bycia blisko wielu osobistych mniejszych i większych olśnień i radości. I to właśnie one wciąż na nowo budują moją wiarę w sens organizowania treningów i moje przekonanie, że warto do uczestnictwa w nich zachęcać innych.

[autor: Joanna Kosmala]