O złości…

11 czerwca 2013

Złość nie jedno ma oblicze….

 

Może być zaledwie lekką irytacją, obezwładniającą wściekłością, przyjść do nas w postaci zaciśniętych dłoni, krzyku, trzaśnięcia drzwiami albo nieznośnego ścisku w gardle, kiedy nie możemy powiedzieć tego, na co mielibyśmy ochotę.

 

Wokół złości narosło wiele fałszywych przekonań i ograniczających sądów.

Niektórym z nas „ nie wolno się złościć”. Ci ludzie  nie dają sobie praw do wyrażania niezadowolenia i irytacji, tak jakby oznaczałoby to, ze przekraczają normy dobrego wychowania, kultury, może nawet oznacza to dla nich, że są słabi, nie potrafiąc zapanować  nad swoimi emocjami.

 

Są też tacy, którzy ze złości robią swój sztandar i dzięki jej sile próbują wyrażać siebie, swoje potrzeby, walczyć, o to co im się należy. Często brutalne ataki nazywają autentycznością, a agresję –  siłą i mocą.

 

Złość stłumiona, czy też złość która jest narzędziem przemocy, potrafi być wielką niszczącą siłą. Ta, którą zatrzymujemy w sobie, nierzadko rani nas samych, przybiera formę autoagresywnych zachowań, słów, którymi robimy sobie krzywdę. Daje nam jednak gwarancję bezpiecznych relacji ze światem – lepiej złościć się na siebie, niż innych  – to stwarza iluzję ochrony przed ewentualnym atakiem, krytyką, oceną.

 

Kiedy ostrze strzały wędruje w kierunku świata, to on staje się „zły” – złość jest wtedy formą obrony przed krzywdą, często rozpaczliwą rekompensatą za realne zranienia. Walczymy ze wszystkimi, świat jest przeciwko nam,  ale sami, zachowujemy poczucie, ze jesteśmy w porządku, jesteśmy okej, całe zło obecne jest nie w nas, ale na zewnątrz.

Złość  często pojawia się kiedy nie czujemy się bezpiecznie, kiedy ktoś przekracza nasze granice. Długo tłumiona może być zwodnicza, nieadekwatna, przykrywać to, co naprawdę się za nią kryje – głębokie zranienia i lęk. Bardzo często agresja to przejaw cierpienia, tak jakby ten ostry pancerz, miał chronić bardzo miękkie wnętrze.

 

Ale złość jest tez życiem, siłą – jest fantastyczną mocą, falą, która może  dać nam energię do działania – choć niewielu z nas potrafi jej używać mądrze. Nie każdy z nas umie okiełznać tę  rwącą rzekę, dać płynąć jej, ale uporządkowanym nurtem, tak by stała się stanowczym, pewnym orężem do nieinwazyjnej ochrony.

 

Praca ze zrozumieniem złości, tego,  jaką informację przynosi , co mówi nam o nas samych  – to wielkie zadanie. Zrozumiana, „zaopiekowana” złość może być wielkim przyjacielem, oparciem.  Zepchnięta, zbudowana na bazie krzywdy jest niebezpiecznym ładunkiem, który może zniszczyć świat wokół i nas samych.

 

A złości możecie się  przyjrzeć się bliżej – z ciekawością i odwagą, na naszych warsztatach asertywności i treningach interpersonalnych.

 

WIOSENNE PORZĄDKI

28 marca 2013

 

Czy to już? Czy rzeczywiście? Czy naprawdę nadchodzi?

Trudno dostrzec jej drobne kroki w białej, wciąż jednak zimowej aurze, ale przez skórę, przez powiew nieco lżejszego wiatru, poprzez budzące nadzieję apaszki kobiet, noszone na przekór ujemnym temperaturom, wierzę, ośmielam się marzyć o jej nadejściu. Wiosna. Czas kiedy się odradzamy, odkurzamy ciała i umysły, rozciągamy leniwie po zimie.

 

Dla mnie to zawsze rozpierający entuzjazm i energia, głębszy oddech w piersiach, ochota na zwariowany krok i większa odwaga do podejmowania wyzwań. Tak, jakby budząca się ospale natura, dawała znać, że każdy z nas, z każdą kolejną wiosną może odrodzić się na nowo. Wiosna to przepustka do wolności, do szaleństwa, do zrezygnowania z racjonalnych argumentów na rzecz fantazji i próbowania nowego, nieznanego lądu. To czas zmian, czas w którym możemy spojrzeć na siebie jeszcze raz, może trochę śmielej, może ufając, że tym razem wiosna da nam siłę i pozwoli ucieleśnić tęsknoty i pragnienia.

 

Ta siła, o której wiosną łatwiej sobie przypomnieć, jest w każdym  z nas – często blokujemy ją jednak, dopuszczając do głosu, okrutnego i bezlitosnego krytyka, który w miażdżący sposób pokazuje nam gdzie jest miejsca nas i naszych marzeń. To głos, który jest wyrazem naszych lęków, zranień, przekonań, które ukształtowały się w nas w mglistej przeszłości, a my bezwiednie nosimy je w sobie  i nie chcemy, nie umiemy z nimi się rozstać.

To tak, jakby ktoś dawno temu nagrał nam w głowie teksty, odbierające nam siłę zdania, które odtwarzają się  bez naszego wpływu. „Nie dasz rady”, „Po co ci to?”, Z czego się głupio cieszysz?”, „ Na pewno cię wyśmieją”, „Zobacz jak się zbłaźniłeś”,  „Byłaś beznadziejna”  – to początki znanych, starych „nagrań”, które jak automat uruchamiają się, kiedy jest nam trudniej, kiedy próbujemy czegoś nowego, kiedy zmagamy się z własnymi ograniczeniami.

Może wiosna to dobry czas, żeby „odsłuchać” te stare teksty i spróbować pożegnać się z Krytykiem? Może to dobry moment, żeby podjąć próbę i uruchomić w sobie głos Mądrego Doświadczenia, który nie będzie zasłaniał nam oczu na nasze błędy, ale który będzie nas też wspierał w momentach ważnych, przełomowych?

Zamiast pokazywać nam jak bardzo jesteśmy beznadziejni, dostrzeże potknięcie, dając nam jednocześnie do niego prawo – bez błędów naprawdę trudno jest czegoś się o sobie nauczyć. Zamiast wciąż powtarzać jak  bardzo jesteśmy powolni w pracy, dostrzeże naszą dokładność, która nie byłaby możliwa przy zawrotnym tempie? Może pozwoli nam na niedoskonałość, która nie zwalnia nas z pracy nad sobą, z przyjmowania  konsekwencji własnych działań, ale daje możliwość zmiany?

 

Praca z krytykiem to uruchamianie dialogu, to poddanie w wątpliwość jego wizji, to „nagrywanie” w swojej głowie „nowych ścieżek dźwiękowych”.

To takie wiosenne SPA dla naszego umysłu, regenerujący masaż, balsam dla  naszych myśli. Wpuszczenie świeżego powiewu w stare przyzwyczajenia, schematy, utarte przekonania. To szczypta wiosennej odwagi w myśleniu o sobie inaczej, w spojrzeniu na siebie od nowa, w spróbowaniu czegoś nieznanego.

 

Wiosna to dobry moment na regenerację, na próbowanie, na wiosenne porządki w naszych zaspanych głowach.

Może masz ochotę trochę posprzątać…?

 

WALENTYNKI – MOTYLE W BRZUCHU I CODZIENNOŚĆ

12 lutego 2013

 

Za oknem wciąż zima, choć na horyzoncie widać marzec, a w marcu, czuć już powoli energetyczne, wiosenne podmuchy…

Zanim jednak zrzucimy zimowe czapki i oddamy się wiosennym porządkom, przed nami jeszcze luty i jego miłosno – walentynkowe panowanie. Walentynki to taki trochę cukierkowy czas, w którym próbujemy nadrobić zaganianą codzienność i obdarować naszego ukochanego / ukochaną atmosferą wyjątkowości i wielkiego uczucia.

 

Tak naprawdę jednak relacja tworzy się i rozwija nie tylko w chwilach uniesień i motyli w brzuchu, ale przed wszystkim w codziennych porankach, podobnych do siebie popołudniach i niedospanych nocach. Każdy dzień, czy to zapracowany wtorek, czy też rozleniwiona niedziela,  jest dobry by mówić partnerowi o tym, że go kochamy, że jest dla nas ważny, jedyny, wyjątkowy.

 

Potraktujmy Walentynki, jako początek czasu, w którym  dbamy o relację, czasu, w którym jest miejsce na czarujące wieczory przy świecach, ale tez na rozmowę, akceptację, przyglądanie się temu, co dla nas najważniejsze w związku z uwagą i troską.

 

To, co najważniejsze, często zostawiamy na później, mając poczucie, że ludzie, na których nam zależy mogą poczekać, że zawsze będzie czas na wspólny odpoczynek, na rozmowę, na powiedzenie, czegoś, co wydaje nam się oczywiste. Zostawiamy na później relację, bo nie ma etykiety z napisem – do zrobienia na wczoraj – aż w końcu okazuje się, że związek pozostawiony sam sobie, przeterminowuje się, a my z trudem rozpoznajemy naszego partnera, który już nie jest takim, jakim go zapamiętaliśmy.

 

Niech więc luty, razem ze swoją różową wersją miłości inspiruje Was do znalezienia w swoim kalendarzu miejsca na drugiego człowieka, na ludzi, dla Was najważniejszych.

Bo naprawdę Warto

Sztuka wyznaczania celów – jak nie stać się więźniem własnych planów

22 grudnia 2012

Początek nowego roku, to czas wielu pięknych, często jednak niespełnionych noworocznych życzeń. Wielu z nas obiecuje sobie zadbać o swoje zdrowie fizyczne – więcej ćwiczyć, rzucić palenie, lepiej się odżywiać. Inni chcą w końcu nauczyć się języka, mieć więcej czasu dla bliskich, mniej pracować, a więcej zarabiać. W pierwszych dniach stycznia jesteśmy zazwyczaj pełni zapału i wiary, że ten rok będzie tym wyjątkowym, który przyniesie spełnienie w sprawach dla nas ważnych, po czym z każdym dniem zauważamy, że poziom energii i motywacji spada i dane postanowienia noworoczne idą w zapomnienie. Co takiego się dzieje, że jednym udaje się osiągnąć to, o czym marzą i co roku potrafią stworzyć nową listę celów, a inni mają od wielu lat tę samą listę celów, która nie jest realizowana?
Większość z nas boi się wyznaczania celów, ponieważ paraliżuje nas myśl o tym, że może spotkać nas porażka. Myślimy, że stawianie sobie celów zajmuje za dużo czasu i często nie wiemy, jak właściwie się do tego zabrać. Część z nas wyznacza cele zbyt ogólne i nierealistyczne, a także przecenia swoje możliwości osiągania celów w krótkim czasie, nie doceniając możliwości osiągnięcia ich w dłuższym okresie czasu.

 

Ten artykuł ma na celu pomóc, krok po kroku przybliżyć was do tego, co chcielibyście osiągnąć w 2013. Od czego w takim razie warto zacząć wyznaczanie celów, aby nowy rok był rokiem spełnionych zamierzeń?

 

Ważny jest moment w którym chcemy wyznaczyć swoje cele. Koniec roku, wydaje się do tego najbardziej adekwatny, ponieważ jest to czas szczególnej refleksji nad tym, co udało nam się zrealizować w mijającym roku, a także okazja do zastanowienia się nad tym, co chcielibyśmy osiągnąć w 2013. Końcówka roku jest dobrym czasem aby niespiesznie przyjrzeć się swoim marzeniom, które są tylko w sferze życzeń, a dla których stworzymy przestrzeń i naprawdę o nie zawalczymy. Kiedy już jesteśmy świadomi, co wybieramy, możemy zacząć analizę naszych celów, na poziomie bardziej praktycznym by witać rok już z pomysłem jak chcemy go przeżyć.

 

Według Briana Tracy’ego – światowej sławy specjalisty w efektywności osobistej -w wyznaczaniu celów ważna jest równowaga pomiędzy różnymi dziedzinami życia. Dlatego też staramy się znaleźć cele w różnych istotnych obszarach: osobistym, rodzinnym, związanym z karierą i pracą, intelektualnym nastawionym na rozwój, ale także materialnym i zdrowotnym.
Aby zachować harmonię warto wyznaczyć od dwóch do trzech celów w każdej dziedzinie, co powoduje, że nie czujemy się zbytnio przytłoczeni, ale także daje nam poczucie, że mamy nad czym pracować przez cały czas. Wyznaczenie celów w różnych obszarach umożliwia trenowanie swoich umiejętności stawiania celów i w razie jakichkolwiek niepowodzeń w jednej dziedzinie daje możliwość wsparcia się o te, które w danym momencie są dobrze realizowane.

 

Jak zatem poprawnie formułować cele? Zachęcamy was do skorzystania z siedmiu sprawdzonych zasad metody SMARTER.

 

Po pierwsze cel musi być szczegółowy (specific). Dobrze jest wiedzieć co chce się dokładnie osiągnąć, dlaczego na tym celu nam zależy, jak zamierzamy do niego dotrzeć. Im więcej szczegółów będziemy świadomi, tym bardziej precyzyjne i satysfakcjonujące rezultaty osiągamy.
Po drugie cel powinien być mierzalny (measurable), czyli po czym konkretnie będziemy wiedzieć, że cel jest osiągnięty. Dla jednych, którzy chcą schudnąć będzie to mniejsza waga o 5 kg, dla drugich zejście z rozmiaru 42, na 38.Ważne jest abyśmy wiedzieli co chcemy zobaczyć na końcu drogi, jaki wynik będzie dla nas w pełni zadowalający.
Dobrze by było aby cel również był ambitny(ambitious). Niektórzy próbują wrzucić siebie od razu na głęboką wodę, zamiast krok po kroku zbliżać się do tego poziomu, który jest dla nas odpowiedni. Jeśli cel jest zbyt łatwy do zrealizowania, nie pojawi się radość z jego osiągnięcia. Jeśli znów jest zbyt ambitny, można zniechęcić się już na początku drogi, ponieważ pojawiające się przeszkody będą nie do przejścia.
W takim razie cel musi być też realistyczny (realistic), musi być możliwy do osiągnięcia. Jeśli nigdy nie zajmowaliśmy się aktywnością fizyczną, oczekiwanie od siebie, że przebiegniemy pół godziny bez zadyszki jest nierealne.
Cel musi być określony w czasie (timely defined). Dobrze jest określić ramy czasowe danego przedsięwzięcia. Określić na przykład przedział czasowy, datę rozpoczęcia, albo zakończenia danej czynności.
Bardzo ważne jest aby cel był dla nas ekscytujący (exciting). Nawet najlepiej konstruktywnie wyznaczony cel, który nie porusza nas dogłębnie nie wywoła żadnej chęci działania. Cel musi nas pociągać, a wyobrażenie sobie jego osiągnięcia dawać prawdziwą radość.
Ostatnią zasadą w wyznaczaniu celów jest zapisywanie celu (recorded) najlepiej w jednym, przeznaczonym do tego miejscu, np. w zeszycie zwanym Celownikiem. To co zapisane, nie ulega tak częstym modyfikacjom, jak rzeczy pozostawione tylko w pamięci. Poza tym to, co zapisane przez wielu z nas jest traktowane, jako bardziej poważne, a w związku z tym często więcej dla nas znaczy.

 

Kiedy już wyznaczymy sobie wszystkie cele na nowy rok, pamiętajmy o tym, by nie stać się więźniem własnych planów. Czasami pomimo najszczerszych chęci osiągnięcia danego celu, wpadamy po drodze w różne pułapki. Dlatego też dobrze jest na bieżąco sprawdzać na ile dany cel jest dla nas wciąż atrakcyjny. Nie martwmy się jeśli, któregoś celu nie uda się zrealizować, może to być spowodowane faktem, że nie uwzględniliśmy „ekologii celów”, która polega na tym, że osiąganie jednych celów nie koliduje z innymi, np. jeśli chcielibyśmy zarabiać w 2013 o 10% więcej niż w poprzednim i zostawalibyśmy w pracy dłużej, lub bralibyśmy dodatkowe zlecenia, to trudniej byłoby nam realizować swój inny cel spędzania większej ilości czasu z rodziną. Na tym polu mogłoby dojść do konfliktu, ponieważ realizacja jednego celu, uniemożliwia realizację drugiego- w takiej sytuacji, mówimy o tym, że cel jest nieekologiczny i trudno go zrealizować.

 

Drugą pułapką, która zdarza się w trakcie osiągania celu, jest spadek motywacji. Badania Ayelet Fishbach i Jinhee Choi z Uniwersytetu w Chicago pokazują, że wizualizowanie sobie celu, oddala nas od przyjemności samego doświadczania danej czynności. Często w związku z tym spada nam motywacja wewnętrzna, dająca radość z samego robienia danej rzeczy i łatwiej nam skracać czas wykonywania danej czynności, lub nawet całkowicie zaprzestać działań. Dobrze jest mieć z tyłu głowy do czego dążymy, ale nie zabierajmy sobie przyjemności z doświadczania „tu i teraz”. Jeśli np. postanowiliśmy schudnąć i zaczęliśmy w tym celu biegać, koncentrujmy się częściej na samym bieganiu, dostrzegajmy rzeczy jakie daje nam ta czynność – możliwość bycia z samym sobą, zwiedzania terenu, słuchania muzyki, uczenia się języka, rozmyślania i pokonywania swoich ograniczeń, itp., wtedy sama droga do celu będzie atrakcyjniejsza a tym samym efektywna.

 

Wyznaczanie celów umożliwia nam wybranie priorytetów, które nadają kierunek naszemu życiu, sprawia, że wpływamy w dużej mierze na to, co nas spotyka. Jeśli można nam to pomóc więcej osiągnąć, czemu mielibyśmy pozbawiać się tej szansy? Jeśli do tej pory nie udawało nam się osiągnąć za wiele, bo nie planowaliśmy, może warto zmienić podejście, aby zobaczyć inne rezultaty naszych działań?
Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat wyznaczania celów, tworzenia mapy marzeń i sposobów na radzenie sobie z trudnościami, które po drodze mogą się pojawić, zapraszamy Cię na warsztat „W drodze do siebie – sztuka wyznaczania i realizowania celów”.

Zaczynamy!

14 listopada 2012

Dziś BoWarto rozpoczyna działalność!!! Odważyłyśmy się wreszcie pokazać naszą stronę i propozycje szerszemu gronu .

Bardzo długo planowałyśmy narodziny BoWarto. Zanim to się udało, do Jasia (Izy) i Jędrka (Agaty) zdążyły dołączyć Hania, Nina i Staś (każdej z nas jeden Skrzat).

 

Na blogu będziemy pisały o bieżących sprawach dziejących się w BoWarto, ale też będziemy dzieliły się nasza wiedzą, informacjami i inspiracjami.

Nie spodziewałyśmy się, że emocje będą takie duże, ale w końcu rodzi się kolejne dziecko. Tym razem nasze WSPÓLNE. :)

Trzymajcie kciuki!