Czy to już? Czy rzeczywiście? Czy naprawdę nadchodzi?

Trudno dostrzec jej drobne kroki w białej, wciąż jednak zimowej aurze, ale przez skórę, przez powiew nieco lżejszego wiatru, poprzez budzące nadzieję apaszki kobiet, noszone na przekór ujemnym temperaturom, wierzę, ośmielam się marzyć o jej nadejściu. Wiosna. Czas kiedy się odradzamy, odkurzamy ciała i umysły, rozciągamy leniwie po zimie.

 

Dla mnie to zawsze rozpierający entuzjazm i energia, głębszy oddech w piersiach, ochota na zwariowany krok i większa odwaga do podejmowania wyzwań. Tak, jakby budząca się ospale natura, dawała znać, że każdy z nas, z każdą kolejną wiosną może odrodzić się na nowo. Wiosna to przepustka do wolności, do szaleństwa, do zrezygnowania z racjonalnych argumentów na rzecz fantazji i próbowania nowego, nieznanego lądu. To czas zmian, czas w którym możemy spojrzeć na siebie jeszcze raz, może trochę śmielej, może ufając, że tym razem wiosna da nam siłę i pozwoli ucieleśnić tęsknoty i pragnienia.

 

Ta siła, o której wiosną łatwiej sobie przypomnieć, jest w każdym  z nas – często blokujemy ją jednak, dopuszczając do głosu, okrutnego i bezlitosnego krytyka, który w miażdżący sposób pokazuje nam gdzie jest miejsca nas i naszych marzeń. To głos, który jest wyrazem naszych lęków, zranień, przekonań, które ukształtowały się w nas w mglistej przeszłości, a my bezwiednie nosimy je w sobie  i nie chcemy, nie umiemy z nimi się rozstać.

To tak, jakby ktoś dawno temu nagrał nam w głowie teksty, odbierające nam siłę zdania, które odtwarzają się  bez naszego wpływu. „Nie dasz rady”, „Po co ci to?”, Z czego się głupio cieszysz?”, „ Na pewno cię wyśmieją”, „Zobacz jak się zbłaźniłeś”,  „Byłaś beznadziejna”  – to początki znanych, starych „nagrań”, które jak automat uruchamiają się, kiedy jest nam trudniej, kiedy próbujemy czegoś nowego, kiedy zmagamy się z własnymi ograniczeniami.

Może wiosna to dobry czas, żeby „odsłuchać” te stare teksty i spróbować pożegnać się z Krytykiem? Może to dobry moment, żeby podjąć próbę i uruchomić w sobie głos Mądrego Doświadczenia, który nie będzie zasłaniał nam oczu na nasze błędy, ale który będzie nas też wspierał w momentach ważnych, przełomowych?

Zamiast pokazywać nam jak bardzo jesteśmy beznadziejni, dostrzeże potknięcie, dając nam jednocześnie do niego prawo – bez błędów naprawdę trudno jest czegoś się o sobie nauczyć. Zamiast wciąż powtarzać jak  bardzo jesteśmy powolni w pracy, dostrzeże naszą dokładność, która nie byłaby możliwa przy zawrotnym tempie? Może pozwoli nam na niedoskonałość, która nie zwalnia nas z pracy nad sobą, z przyjmowania  konsekwencji własnych działań, ale daje możliwość zmiany?

 

Praca z krytykiem to uruchamianie dialogu, to poddanie w wątpliwość jego wizji, to „nagrywanie” w swojej głowie „nowych ścieżek dźwiękowych”.

To takie wiosenne SPA dla naszego umysłu, regenerujący masaż, balsam dla  naszych myśli. Wpuszczenie świeżego powiewu w stare przyzwyczajenia, schematy, utarte przekonania. To szczypta wiosennej odwagi w myśleniu o sobie inaczej, w spojrzeniu na siebie od nowa, w spróbowaniu czegoś nieznanego.

 

Wiosna to dobry moment na regenerację, na próbowanie, na wiosenne porządki w naszych zaspanych głowach.

Może masz ochotę trochę posprzątać…?